poniedziałek, 6 lipca 2015

Fala pozytywnej energii.

   Kamil Bednarek. Kto był na jego koncercie, chyba wie o czym mówię. Ja byłam na dwóch i oba były równie genialne. Ten chłopak po prostu emanuje dobrą energią. Porywa wszystkich oraz sprawia, że  każdy się bawi, skacze, tańczy, śpiewa i klaszcze. Nie trzeba być wielkim fanem reggae. Bardzo mądrze mówi na temat życia, miłości, przyjaźni. W pewnym momencie nawet uroniłam łezkę ze wzruszenia. :P Wszystkim polecam poczuć to uderzenie fali pozytywnej energii.
  Mam dla Was kilka zdjęć z wczorajszego koncertu:


"Trzeba z wysiłkiem wspinać się po największych skałach, górach, pokonywać najtrudniejsze przeszkody, żeby osiągnąć cel. I nie chodzi tu o chodzenie „po trupach”, tylko o to, żeby w środku siebie radzić sobie z najgorszymi momentami."


"Uwierz, że masz siłę przebić się przez mur swych słabości"


"Gdybym znał receptę na szczęście - wypisałbym ją każdemu"



"Boję się, że ludzie przestaną ze sobą rozmawiać"


"Czasami zapada się grunt i czekamy na ten cud,
jak stary kompozytor,któremu zabrakło nut.
To jest nasz świat,który wygląda jak wrak..." 



"Mam dosyć życia w niepewności,
im dłużej odkładamy ważne sprawy,
czuję na plecach Twój oddech złości,
to jest pościg, za szczęściem, które
za każdą spokojną chwilę każe nam płacić bólem"



Było idealnie. ♥

poniedziałek, 2 lutego 2015

Dzień dobry.

   Dzisiejszy post...
Ech... Pominę tę całą ceremonię, w której zawsze padają takie same słowa, a początek przeważnie wygląda "hej kochani!!!", przejdę od razu do sedna.
    Jeżeli jesteś kimś komu zdarza się wpaść częściej, to pewnie zdążyłeś zauważyć, że bardzo dawno nie pojawiło się na moim blogu ani jednego słowa. Myślę, że spowodowane było to brakiem motywacji do pisania postów: nie dostawałam żadnych miłych (lub niemiłych) komentarzy, a obserwatorów nie przybywało. Postanowiłam jednak, że zaglądnę tu jeszcze i skleję kilka literek, może nawet pokażę jakieś zimowe zdjęcia, które udało mi się ostatnio zrobić...






 Tak naprawdę to kiedyś lubiłam tu wchodzi i pisać. Tak po prostu, dla siebie. A teraz potrzebuję kopniaka od kogoś...
 Czekam na komentarze (jakiekolwiek). Być może jak będzie ich trochę więcej to tu wrócę. Dajcie jakiś znak, że ktoś tu wchodzi. Proszę.
   Do następnego!

niedziela, 19 października 2014

Huśtawka nastrojów.

          Płaczesz, wręcz histeryzujesz i się "foszysz". Za chwilę się śmiejesz tak, że nie możesz się opanować. Później znowu beczysz jak małe dziecko i znowu się śmiejesz. Następnie zaczynasz swój recital od początku. Może to nie dzieje się w krótkim czasie, ale często da się to szybko zauważyć. 
Zupełnie jak jesień. Najpierw płacze, daje deszcz. Wszystkim chce się spać i oprócz tego, to nic się nikomu nie chce. Później uśmiecha się do nas poprzez słońce, które znowu motywuje do aktywnego życia. Ciężko jest jej się zdecydować w jakim nastroju jest. No nie wiem czy to jest fajne. Mogłaby się określić.
Jesień w tym roku jest trochę taką dojrzewającą nastolatką :) Dojrzewa, żeby potem móc zamienić się w poważną i srogą zimę. 
Myślę, że każdy będzie wolał oglądać zdjęcia, na których jednak te nastolatki się uśmiechają, dlatego wybrałam zdjęcia z "uśmiechającą" się jesienią. Miłego oglądania :)

*zdjęcie zepsute przez Blogger'a*





*kolejne zdjęcie zepsute przez Blogger'a*




Jaka u Was pogoda? Też jesień nie może się określić?
Podobają Wam się zdjęcia?

sobota, 20 września 2014

Wszystko pod publiczność.

  Jak zostać sławną blogerką? Co zrobić, by wszyscy o mnie usłyszeli? Jak zdobyć wielu obserwatorów i tysiące wyświetleń? Jak stać się 'fejmem'? 
  Po co tak naprawdę piszę bloga? Dla innych czy dla siebie? Po to żeby istnieć w wymyślonym świecie? Czy dla własnej przyjemności? Po to, żeby ktoś o mnie usłyszał? Czy jest to moim hobby? Pasją? Czy przymusem? 
   Piszę, bo trzeba. Dawno nie było posta- TRZEBA go napisać. Nie mam pomysłu na tekst- ale MUSZĘ coś wymyślić. Nie napiszę tego, bo innym się nie spodoba. Napiszę to, bo wszyscy o tym piszą. Pokażę siebie, bo wszyscy się pokazują. Zrobię super outfit. Opiszę dokładnie co mam w plecaku szkolnym, na wypadek gdyby ktoś chciał mi go zwinąć. Pokażę nowe buty, bluzkę i pomadkę, bo wszystkich obchodzi to, co kupiłam będąc w galerii z koleżanką. Koniecznie napiszę o tym, że piłam Arizonę, którą nabyłam w Żabce. A później będę czytać świetne komentarze typu "Fajny blog. Obserwujemy?" albo "Super post. Zapraszam do mnie". Będę mieć 129784878 obserwatorów, którzy i tak nie będę nic u mnie czytać. Mam lustrzankę, a to jest równoznaczne z tym, że robię wspaniałe zdjęcia. 


  A co ja tak naprawdę tu robię? No w sumie nie pamiętam od czego zaczęło się moje blogowanie. Zawsze wszystkim mówiłam, że moja koleżanka zaczęła pisać bloga i spodobało mi się to. Chyba jak każda początkująca w blogosferze mówiłam sobie "Po co ja mam tego bloga? Nikt go nie czyta. Nikt na niego nie wchodzi." Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że piszę dla siebie. Bo lubię. Tak po prostu. Ponad rok od założenia bloga musiało minąć żeby to do mnie dotarło. Jeśli mam mało wyświetleń i komentarzy, to bardzo się tym nie przejmuję, ale oczywiście cieszy mnie jak jest ich dużo. Wiem, że kilka osób czyta mojego bloga, więc wiernych czytelników już mam! ;) 


A Ty- piszesz, bo lubisz? 

środa, 10 września 2014

Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza.

   Nie ma ludzi, którzy mogliby z czystym sumieniem powiedzieć "nienawidzę jej, po prostu mnie denerwuje". Tak naprawdę towarzysz nam przez całe życie. Gdy byłeś mały miałeś grające zabawki. Gdy byłeś w przedszkolu, przedszkolanki uczyły Cię śpiewać "jesteśmy jagódki, czarne jagódki...!" albo "pieski małe dwa..". Poszedłeś do szkoły, nauczycielki uczyły Cię śpiewać "Mazurka Dąbrowskiego". Oprócz tego słyszałeś radio. Zaczęły podobać Ci się piosenki Dody, Ich Troje, Michael'a Jackson'a, Justin'a Bieber'a bądź Queen'a. Potem słuchałeś już czegoś bardziej w Twój gust... Chyba że "Twój gust" mieści się w wymienionych wcześniej.


    Słuchasz jej dużo. W wielu miejscach. W samochodzie, autobusie, w sklepie, w barze, na koncercie, w domu, przed snem, po obudzeniu. Z różnych źródeł. W radio, Internecie, telewizji, z telefonu, MP3. Uspokaja, czasem pobudza, wywołuje łzy, wspomnienia, radość, taniec, gniew, motywację, rezygnację... Na niej opiera się wiele pasji.
Muzyka jest czymś co łączy pokolenia, narody, rasy, religie. Muzyka jest czymś, co łączy wszystkich.

    W jakich ja gustuję gatunkach? Jest ich kilka, a mianowicie polskie reggae i rock oraz jego przeróżne odmiany, ale oczywiście zdarza się, że słucham "tego co mi wpadnie w ucho" ;) Moją ulubioną piosenkarką jest Lana Del Rey, ulubionym zespołem jest The Rolling Stones i więcej faworytów nie mam. A to dla Was kilka kawałków...






A Ty czego słuchasz? Masz podobny gust do mnie? ;)