poniedziałek, 6 maja 2013

Powrót po majówce.

 Witam Was ponownie po długim weekendzie. Majówkę zaczęłam od wyjazdu na Węgry wraz z rodzicami (środa). Wyjechaliśmy z domu o godzinie 8.00. Podróż trwała dość długo, bo na trasie było dużo dziur. Na miejsce, a dokładnie do Sarospatak, dojechaliśmy w godzinach popołudniowych. Zabraliśmy ze sobą rowery, a samochód przez pięć dni odpoczywał. ;) Pierwszego dnia raczej nic ciekawego się nie działo... Zapoznaliśmy się trochę z miasteczkiem i jego zamkiem:

















Potem poszliśmy do restauracji w której oczywiście musiała być świetna obsługa, pyszne jedzenie i nadzwyczajnie ostre papryczki chilli


Kolejny dzień (czwartek) spędziliśmy na basenie. Graliśmy w babingtona, opalaliśmy się i pływaliśmy. 


Gdy wróciliśmy spotkała nas bardzo miła niespodzianka... Rodzice mojej przyjaciółki i je siostrzyczki powiadomili mojego tatę, że są na Słowacji i zmierzają do nas... Tymi dwiema siostrami okazały się Milion i Oliwka (milionioliwka.blog.interia.pl) <--- jeżeli jesteś trochę wkręcony w świat bloggerów, to polecam... Uwielbiam je obydwie ;*


Martynka dała mi się wtedy namówić się na małą sesyjkę, oczywiście nie obyłaby się bez przebrania wróżki:


 Kolejnego dnia (piątek) już wszyscy (ja, moi rodzice, Oliwka, Martynka, rodzice Martynki i Oliwki) poszliśmy na basen. Było jeszcze lepiej niż poprzedniego dnia, chociaż robiliśmy dokładnie to samo... Bardzo dużo pływałyśmy. Babington- rozgrywaliśmy turniej na prowizorycznym boisku, na którym buty i torby na aparat wyznaczały linie. Już nie pamiętam kto wygrał, ale bawiliśmy się świetnie. Podczas, gdy my graliśmy Martynka była bardzo zmęczona i zasnęła.


 Po basenie, bardzo zmęczeni pojechaliśmy na rowerach do restauracji, tej samej co poprzedniego dnia. I ja z Oliwią jadłyśmy pyszną zupę owocową, a raczej malinowo-porzeczkowo-wiśniowo-truskawkową:


 Następny dzień (sobota) był bardzo podobny do ostatnich dwóch dni- basen ;) Niestety tego dnia powrót do miejsca zakwaterowania był szybszy, bo Milion i Oliwka wracały już do domu. Na koniec nie obeszłoby się bez zdjęć z Oli:



Dziewczyny, ich rodzice i rowery wróciły do Polski


 Kolejny dzień (niedziela) był już ostatnim dniem, w którym ja i rodzice spakowaliśmy się i wyjechaliśmy z powrotem do Polski
 Weekend majowy był bardzo udany. Wszyscy wróciliśmy wypoczęci i spaleni przez cudowne Węgierskie słońce. A Wam jak minęła majówka?
 Do kolejnego postu, 
Pa ;)

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post i świetne zdjęcia :* Pozdrowionka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, było cudownie!!! Hahha, śpiąca Martynka :D Zdjęcia wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie! Fajny blog twój i Oliwii !

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie spędziłaś majówkę!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pod pozytywną oceną wyjazdu podpisuję się obiema rękami, było świetnie! Super notka, super zdjęcia, super wspomnienia... Morświnku:*

    OdpowiedzUsuń
  6. papryczki też jadłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo bałam się, że będą za ostre ;P

      Usuń
  7. majówka była cudowna , a zdjęcia mojego elfa bajkowe ;o)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałaś bardzo udaną majówkę! Nie to co ja... Moje wolne dni zostały spędzone przed telewizorem i książkami. xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale fajna majówka! Zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Zawsze gdy jakiś się pojawi, wywołuje uśmiech na mojej twarzy, a jeżeli mnie zaobserwujesz wzbogacisz świat o jedną szczęśliwszą osobę- mnie ;)