niedziela, 28 lipca 2013

Pokaz kaskaderski, czyli wariaci na motorach i nie tylko.

 Hejkaa!
Jak obiecywałam w tym poście będzie o pokazie kaskaderskim, na którym byłam tydzień temu.
Wybraliśmy się z rodzicami do miasta i mama powiedziała, że szykuje się jakaś nieespodziaankaaaaa. Pierwsze poszliśmy na rynek na mrożoną czekoladę (była pyszna!), a potem poszliśmy na stadion. Była tam ogroooomnaaaa kolejka, która cały czas rosła i rosła przez co pokaz się opóźnił o kilkanaście minut.
Przez całe "przedstawienie" słychać było rockową muzykę, ale nie tylko to: począwszy od warkot samochodów, przez motory i quady, aż po monster tracki :)
Dlaczego w tytule napisałam "wariaci"? Dlatego, że to naprawdę byli wariaci! Sami zobaczcie:








Zdjęcia niestety kiepskie, ponieważ było zbyt ciemno, a obiekty były szybkie, dlatego są zamazane :/ Pokaz był naprawdę oszałamiający, emocje ogromne. W każdej chwili jeden z wariatów mógł się cały połamać lub umrzeć... Ale naszczęście nic się nie stało :) Byliście kiedyś na takim pokazie?
W kolejnym poście napiszę o 3 dniach u przyjaciółki... Domyślacie się jakiej? :P
Do kolejnego posta, 
PA :)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pod namiotem :)

Hejkaa!
Tak jak już pisałam rozłożyłam z rodzicami namiot, ale po co? Jak to "po co", po to żeby w nim spać- logiczne. Ale sama? Nieee. No to z kim? Z przyjaciółką :)) A dokładniej z Oliwką (milionioliwka). Było bardzo, bardzo fajnie. W ten dzień, kiedy Oliwia miała przyjechać, byłam się spotkać z koleżanką w mieście, potem Oliwia czekała na mnie na rynku i pojechałyśmy do domu. W domu zjadłyśmy obiad i śpiewałyśmy karaoke (, a właściwie to krzyczałyśmy i szalałyśmy xD).


Potem przyjechali rodzice Oliwii z Milionem, przywieźli nam materac żebyśmy miały na czym spać. :) Martynka miała cudną, księżniczkową sukienkę :


Potem ja, mama i Oliwia postanowiłyśmy potańczy trochę w Just Dance na xBoxie. Haha było trochę śmiechu: 

Trochę słit foci i zleciało do wieczora szybciutko...


W nocy w ogóle się nie bałyśmy. Zanim cokolwiek zrobiłyśmy zginęła nam latarka :D Kolejny dzień (piątek) nie był zbyt ciekawy, ale było fajnie. Oliwia bardzo mocno chciała się nauczyć grać w fifę :P Zjadłyśmy na obiad pizzę i bardzo nam się nudziło, więc postanowiłyśmy, że porysujemy sobie flamastrami... ... nogi :D To dzieła na nogach Oliwii:


Później przyjechali po Oliwkę tata z Milionem i pojechali. Gdy moi rodzice wrócili z pracy wybraliśmy się na rynek i co się okazało- byli tam też Oliwia i Milion z rodzicami :) Milion szalał, a my z Oliwią nie mogłyśmy jej ogarnąć i tak było fajnie :)

Dzieło Oliwii :


Testowaliśmy z tatą nowy obiektyw i wyniki są bardzo pozytywne...






No więc to by było na tyle :) Trochę się rozpisałam... W kolejnej notce będzie o pokazie kaskaderskim, na którym byłam wczoraj.
Do następnego posta,
PA :)

środa, 17 lipca 2013

Duużoo się działo i będzie się dziać :>

Hejoo!
Mój "grafik" ostatnio jest dość napięty, mimo tego, że w poniedziałek i we wtorek nic nie robiłam, to dzisiaj nie było nudy... Musiałam wstać wcześnie, koło 7 i zaspana pojechałam do babci. Było bardzo fajnie. Zjadłyśmy śniadanie, wypiłyśmy kawę (babcia) i herbatę (ja), posiedziałyśmy chwilkę na podwórku i wzięłam się za robienie ciasteczek. Wyszły (nie chwaląc się) pyszne :) Potem pojechaliśmy do miasta, bo babcia z dziadziem musieli pozałatwiać parę spraw i na zakupy. Zakupy były radosne, bo wszyscy (ja, babcia, dziadziu i pan, który tam pracuje) zaangażowali się w szukanie butelki coca-coli z moim imieniem. Niestety nie udało nam się odszukać napisu "Ada", więc zdecydowałam się na "Bąbelek". :)


Wróciliśmy, przyjechali rodzice i pojechaliśmy do domu. Kiedy już dotarliśmy zaczęliśmy rozkładać namiot, a dlaczego i po co, to dowiecie się w kolejnym poście :)



Jeszcze chciałabym się pochwalić moim (i trochę też taty) nowym nabytkiem: kupiliśmy sobie nowy (używany) obiektyw- Sigma 17-70 mm. Jest cuudoownyy <33 Razem z Zygfrydem tworzą piękną parę :)
Na dzisiaj byłoby na tyle. Czekajcie na kolejną notkę dotyczący tego, po co jest nam namiot. 
Do następnego posta,
PA :*

piątek, 12 lipca 2013

Mieszanka tematyczna+reklamaa ;)

Hejkaa !
W ostatnie dni nie było żadnej nudy (nie licząc poniedziałku i wtorku). We wtorek tata wrócił z Włoch, dlatego mama w środę wzięła sobie wolne i poszliśmy na basen (odkryty). Właściwie to pojechaliśmy na rowerach. Spotkaliśmy tam Miliona z rodzicami, ale niestety bez Oliwii -> KLIK. Potem spotkałam kilku znajomych ze szkoły, więc powoli się wszystko rozkręciło... Tak minęła środa, natomiast w czwartek pojechałam do babci. Troszkę się nudziłam, ale babcia miała zaplanowane robienie oponek:


Smakowały tak samo dobrze jak wyglądają ;) Mniaaam... Potem był obiadek i przyjechali po mnie rodzice. Dzisiejszy dzień mija poowooli i nudno, ale o tym nie będę się rozpisywać...

Jeszcze reklamaa:
cynamonowa-babeczka.blogspot.com
Wpadnij, bo naprawdę warto. ->Cynamonowa Babeczka

To by było na tyle... Do kolejnego posta,
PA ;)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Słowacki basenik i wieśśś ;)

Hej!
Ten weekend mimo, że trwał tyle co każdy normalny weekend, to był dłuugi. ;P Tak, wiem- to dziwne. To wszystko dlatego, że w sobotę byliśmy z rodzicami na Słowacji, a w niedziele byłam z mamą w Porębach (mała wieś za Rzeszowem). W pierwszy dzień weekendu wstaliśmy po siódmej, przyszykowaliśmy się i ruszyliśmy. Na Słowacji byliśmy w Sninie (takie miasto nie duże). Poszłyśmy z mamą na basen, a tata załatwiał służbowe sprawy. Było nawet OK tylko czasem słońce się chowało ;P Niestety nie mam zdjęć, bo tata zabrał Zygfryda do Włoch (dodam zdjęcia jak zrobi jakieś fajne ;>)
W Niedzielę wybraliśmy się (ja, mama, babcia i dziadziu) do rodziny ze strony mamy. Byli tam pradziadkowie, ciotki, wujki, kuzynka- Kamila, kaczki, kury, gąski, koguty, pies-Kajtek i króliki- caałaa rodzinka (no prawie)...  Byliśmy w takiej posiadłości niedaleko domu, gdzie pewna rodzina ma sobie "troszkę" zwierzątek- łosie, konie, papugi, bażanty, psy, daniele, i dzika <3:

Karmiłam koniee ;D

Daniele sobie leżą ;)

No i jeszcze papużki, a w tle bażant xD


Jak wróciliśmy był obiad, a potem pojechałyśmy (ja, Kamila, mama i ciocie) na zalew. Niestety nie miałyśmy ze sobą strojów kąpielowych, a woda była nawet w miarę ciepła.


Gdy wróciliśmy postanowiłam postraszyć kury, pościgać się z Kajtkiem i pogadać trochę z gąskami. Muszę przyznać, że gąski są bardzo towarzyskie:

Kamila dołączyła się do mnie, haha ;D

Dzień uważam za udany krótko i zwięźle- ojadłam się ciastek i nauczyłam się różnych języków zwięrząt ;P Na dzisiaj było by na tyle...
Do kolejnego posta,
PA ;*