piątek, 2 sierpnia 2013

Znowu pod namiotem i u babci :)

Hejjka!
W poniedziałek (,a właściwie od poniedziałku rana dowtorku wieczorem) była u mnie Ola na nocowanie pod namiotem. Mimo, że nic bardzo ciekawego nie robiłyśmy, to było fajniee :P W namiocie spało się tak jak ostatnio- nawet normalnie nie licząc tego, że mi było gorąco, a Oli zimno... Trochę się razem ponudziłyśmy, a potem przyszła pora na foteczki :P Jakieś takie nie najlepsze...




Pochwale wam się jeszcze jaką fryzurkę miałam do wczoraj :P :


Podsumuwując- było OK :)
Natomiast wczoraj byłam u babci. Była tam też moja 5-letnia kuzynka- Jula. Byłyśmy  z dziadziem w mieście na zakupach, Julia obowiązkowo musiała wziąć lody truskawkowe :) Jak wróciłyśmy mała "gwiazda" skakała trochę na trampolinie:


A potem kąpałyśmy się w basenie i robiłyśmy tak zwany "opalaning" :D




No i tak zleciał mi dzień wczorajszy.
Dzisiaj byłam z Kasią na basenie, było fajnie. Spotkałyśmy paru znajomych i oczywiście, obowiązkowo był "smażing i opalaning" :D Ten tydzień był baardzo wakacyjny :)
Do kolejnego posta,
PA :)

Jeszcze mała zapowiedź!
Jutro, bądz pojutrze nad ranem wyjeżdżam z rodzicami na długo oczekiwane wcasy, więc niestety mnie tu nie będzie. Kolejny post pojawi się w około połowie sierpnia.

Życzę miłego drugiego miesiąca sierpnia! ♥



środa, 31 lipca 2013

Dwie nocki u Oliwii :)

Hejj!
W tamtym tygodniu byłam na nocowanku u Oliwii. Spędziłam u niej 3 dni :P Przyjechałam w środę rano, pozbierałyśmy się i poszłyśmy na basen. Było fajniee, a pogoda była typowo wakacyjna, czyli ciepluuutko :) Parę foteczek:



Natalia sobie zjeżdża :)


Ja sobie leżę, a za mną zaczytana Oliwcia :)

Po basenie, czyli koło 15 poszłyśmy na rynek na pyszną, białą czekoladę i lody:


Haha, na obu zdjęciach wyglądam dziiiwacznieeeee :P

W drugi dzień wstałyśmy wcześnie, bo obudził nas Milion i postanowiłyśmy, że zagramy w DanceStar Party na PS3 :) Szybciutko czas zleciał i już była pora obiadowa, dlatego na obiadek wybrałyśmy się do babci Oliwii, a potem poszłyśmy na pocztę po znaczki i do kawiarni, w której byłyśmy dzień wcześniej. Znaczki były nam potrzebne po to, by wysłać listy do chorych dzieci, ponieważ była organizowana akcja "Marzycielska Poczta". Fajnie jest poczuć, że robi się coś dobrego i wszystkim polecam to uczucie :)


Około 18 przyjechała Natalia (a nie było jej przedtem, bo była na pogrzebie) i poszłyśmy do kina na film "Jeździec znikąd". Okazało się, że film jest z napisami, ja za bardzo nie lubię filmów z napisami, ale zdążyłam się przyzwyczaić i był nawet fajny :) Po filmie Natalia musiała jechać do domu. Kolejnego dnia wstałyśmy po 11 ogarnełyśmy się i poszłyśmy do parku na "Letnią Przygodę", gdzie grał zespół "The Friends". Spotkałyśmy kilku znajomych i wróciłyśmy. Potem już musiałam wracać do domu i nic więcej ciekaego się nie działo...
Do kolejnego posta,
PA :)
Wszystkie zdjęcia w poście wykonane przez -> milionioliwka.blog.interia.pl

niedziela, 28 lipca 2013

Pokaz kaskaderski, czyli wariaci na motorach i nie tylko.

 Hejkaa!
Jak obiecywałam w tym poście będzie o pokazie kaskaderskim, na którym byłam tydzień temu.
Wybraliśmy się z rodzicami do miasta i mama powiedziała, że szykuje się jakaś nieespodziaankaaaaa. Pierwsze poszliśmy na rynek na mrożoną czekoladę (była pyszna!), a potem poszliśmy na stadion. Była tam ogroooomnaaaa kolejka, która cały czas rosła i rosła przez co pokaz się opóźnił o kilkanaście minut.
Przez całe "przedstawienie" słychać było rockową muzykę, ale nie tylko to: począwszy od warkot samochodów, przez motory i quady, aż po monster tracki :)
Dlaczego w tytule napisałam "wariaci"? Dlatego, że to naprawdę byli wariaci! Sami zobaczcie:








Zdjęcia niestety kiepskie, ponieważ było zbyt ciemno, a obiekty były szybkie, dlatego są zamazane :/ Pokaz był naprawdę oszałamiający, emocje ogromne. W każdej chwili jeden z wariatów mógł się cały połamać lub umrzeć... Ale naszczęście nic się nie stało :) Byliście kiedyś na takim pokazie?
W kolejnym poście napiszę o 3 dniach u przyjaciółki... Domyślacie się jakiej? :P
Do kolejnego posta, 
PA :)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pod namiotem :)

Hejkaa!
Tak jak już pisałam rozłożyłam z rodzicami namiot, ale po co? Jak to "po co", po to żeby w nim spać- logiczne. Ale sama? Nieee. No to z kim? Z przyjaciółką :)) A dokładniej z Oliwką (milionioliwka). Było bardzo, bardzo fajnie. W ten dzień, kiedy Oliwia miała przyjechać, byłam się spotkać z koleżanką w mieście, potem Oliwia czekała na mnie na rynku i pojechałyśmy do domu. W domu zjadłyśmy obiad i śpiewałyśmy karaoke (, a właściwie to krzyczałyśmy i szalałyśmy xD).


Potem przyjechali rodzice Oliwii z Milionem, przywieźli nam materac żebyśmy miały na czym spać. :) Martynka miała cudną, księżniczkową sukienkę :


Potem ja, mama i Oliwia postanowiłyśmy potańczy trochę w Just Dance na xBoxie. Haha było trochę śmiechu: 

Trochę słit foci i zleciało do wieczora szybciutko...


W nocy w ogóle się nie bałyśmy. Zanim cokolwiek zrobiłyśmy zginęła nam latarka :D Kolejny dzień (piątek) nie był zbyt ciekawy, ale było fajnie. Oliwia bardzo mocno chciała się nauczyć grać w fifę :P Zjadłyśmy na obiad pizzę i bardzo nam się nudziło, więc postanowiłyśmy, że porysujemy sobie flamastrami... ... nogi :D To dzieła na nogach Oliwii:


Później przyjechali po Oliwkę tata z Milionem i pojechali. Gdy moi rodzice wrócili z pracy wybraliśmy się na rynek i co się okazało- byli tam też Oliwia i Milion z rodzicami :) Milion szalał, a my z Oliwią nie mogłyśmy jej ogarnąć i tak było fajnie :)

Dzieło Oliwii :


Testowaliśmy z tatą nowy obiektyw i wyniki są bardzo pozytywne...






No więc to by było na tyle :) Trochę się rozpisałam... W kolejnej notce będzie o pokazie kaskaderskim, na którym byłam wczoraj.
Do następnego posta,
PA :)

środa, 17 lipca 2013

Duużoo się działo i będzie się dziać :>

Hejoo!
Mój "grafik" ostatnio jest dość napięty, mimo tego, że w poniedziałek i we wtorek nic nie robiłam, to dzisiaj nie było nudy... Musiałam wstać wcześnie, koło 7 i zaspana pojechałam do babci. Było bardzo fajnie. Zjadłyśmy śniadanie, wypiłyśmy kawę (babcia) i herbatę (ja), posiedziałyśmy chwilkę na podwórku i wzięłam się za robienie ciasteczek. Wyszły (nie chwaląc się) pyszne :) Potem pojechaliśmy do miasta, bo babcia z dziadziem musieli pozałatwiać parę spraw i na zakupy. Zakupy były radosne, bo wszyscy (ja, babcia, dziadziu i pan, który tam pracuje) zaangażowali się w szukanie butelki coca-coli z moim imieniem. Niestety nie udało nam się odszukać napisu "Ada", więc zdecydowałam się na "Bąbelek". :)


Wróciliśmy, przyjechali rodzice i pojechaliśmy do domu. Kiedy już dotarliśmy zaczęliśmy rozkładać namiot, a dlaczego i po co, to dowiecie się w kolejnym poście :)



Jeszcze chciałabym się pochwalić moim (i trochę też taty) nowym nabytkiem: kupiliśmy sobie nowy (używany) obiektyw- Sigma 17-70 mm. Jest cuudoownyy <33 Razem z Zygfrydem tworzą piękną parę :)
Na dzisiaj byłoby na tyle. Czekajcie na kolejną notkę dotyczący tego, po co jest nam namiot. 
Do następnego posta,
PA :*